с Новым Годом
Sunday, September 6th, 2009
Święta coraz bliżej, czas wracać do domu, co za tym idzie wrócić z Ukrainy. Kijów ładne miasto żal wyjeżdżać. Różnie bywało, z początku jak to zwykle trochę ciężko. Ciężkość ta nie wynikała bynajmniej z tego, że coś było ciężkie, tylko z mojego sposobu myślenia, nie możności zrozumienia tutejszego stylu życia i podejścia do niektórych spraw. Z czasem zrozumiałem i się przyzwyczaiłem. Już byłem bliski zrezygnowania z konkursu na praktykanta roku, tym bardziej, że rozpoczął się nowy równie prestiżowy konkurs na dyplomanta roku. Jednak przeanalizowanie mojej sytuacji geopolitycznej nie pozwoliło mi na taką decyzję, tym bardziej, że ten drugi konkurs wcale nie musi się okazać łatwiejszy. (more…)
Jeszcze na początku tego roku chciałem bardzo pojechać do Rosji, jak przez problemy wizowe wyjazd ten nie doszedł do skutku, trochę ubolewałem nad tym. Jadąc do Kijowa nastawiałem się, że to będzie taki półśrodek pobytu w rosyjsko języcznym kraju. Nie potrafiłem sobie tego po prostu wyobrazić, że na Ukrainie mówi się po prostu po rosyjsku. Myślę sobie poza tym, że Kijów to jest jednak dobry kierunek, wielu wielkich ludzi tu było, tu zaczynało, Wujek Wol**, prof. T***, Michał Bułhakow. Takie nazwiska to nie może być przypadek. Realizuję powoli jeden z moich celów strategicznych nauki języka rosyjskiego. Już prawie kończę opanowywać kanon 30 słów potrzebnych mi do życia, za pomocą których mogę wyrazić w dużym przybliżeniu to czego potrzebuję. Wiadomo jest, że zwykle każdy człowiek posługuję się analogicznymi zwrotami we wszystkich językach.
Wszyscy praktykanci, którzy tu przyjechali są niemieckojęzyczni, tzn. sami Niemcy i jedna Szwajcarka Serbskiego pochodzenia, albo nawet Serbka, ale i tak mówi po niemiecku. Mieszkam w mieszkaniu z czwórką Niemców i jednym Ukraińcem – Andrejem, który rzadko bywa w domu, on jest zapracowanym człowiekiem. Zatem atmosfera jest bardziej niemiecka, niż jak mieszkałem w Niemczech. Cały czas mówimy po niemiecku, teraz wprowadził się na szczęście jeden Niemiec, który mówi całkiem dobrze po rosyjsku, więc staramy się rozmawiać w tym języku. Generalnie jest przyjemnie dogadujemy się, tylko czasem mnie śmieszy jak w czasie różnych rozmów oni np. narzekają na niektóre rzeczy na Ukrainie, które są nielogiczne (w końcu jak pokazał miniony system i fizyka kwantowa nie wszystko musi być logiczne) i wtedy przemawia przez nich to typowo niemieckie poczucie zajebistości.
Pracuje w firmie zajmującej się techniką cieplną, zajmuje się ona produkcją różnego rodzaju urządzeń związanych z tym tematem. Można powiedzieć, że przynależę do działu „Development”, tzn., że siedzę w kanciapie z dwoma inżynierami Saszą oraz Pietrowem i jeszcze jedną praktykantką Luisą z Niemiec oczywiście, tak na marginesie ona pochodzi z Drezna. Każdy sobie coś tam robi, jedni bardziej drudzy mniej pożytecznego. Jak tam przyjechałem, wszystko wyglądało dobrze, poza małym szczegółem, że w tej kanciapie śmierdzi troszkę. Sasza z Pietrowem powiedzieli mi, że teraz zaczynają pracę nad takim i takim urządzeniem, że trzeba zrobić to i to, że pracują na takich i takich programach